Matthew 11:25-30
You have hidden these things from the wise and revealed them to little children
Jesus exclaimed, ‘I bless you, Father, Lord of heaven and of earth, for hiding these things from the learned and the clever and revealing them to mere children. Yes, Father, for that is what it pleased you to do. Everything has been entrusted to me by my Father; and no one knows the Son except the Father, just as no one knows the Father except the Son and those to whom the Son chooses to reveal him.
‘Come to me, all you who labour and are overburdened, and I will give you rest. Shoulder my yoke and learn from me, for I am gentle and humble in heart, and you will find rest for your souls. Yes, my yoke is easy and my burden light.’
The Sacred Heart of Jesus invites us to gaze upon him and to experience his love and compassion. The Lord draws us to look into his Heart. He sees into mine, and I am moved to look into his Heart. His gaze meets mine, and I am invited to look into his eyes, because through the eyes we can glimpse the inner life of a person.
From a person’s eyes we can often read what is hidden within. Jesus Christ invites me to immerse myself in his Heart, to receive joy, peace, and relief for my life. He also desires to enter my heart, to sanctify it and to know what is happening in my life.
The Heart of Jesus is full of love for me, burning with compassion and dedication, desiring to burn away the burden of my sins. His Heart longs for me with an unending flame, without hesitation or reserve, to purify and renew my heart.
Jesus Christ said to St. Margaret Mary Alacoque in the seventeenth century that his Heart is burning with love and is a place of salvation and refuge. Later, the Lord said something similar to St. Faustina: “The flames of my mercy are burning me.” These flames are meant to burn away the impurity of humanity. God is always for us, ready to cleanse my heart and burn away my weakness in his Heart. This is what God is about.
In devotion to the Sacred Heart of Christ, we discover another truth: the Lord wants to look into my heart, to console me, and to scatter the darkness of my life. He is not a judge who comes to condemn; he does not accuse, but rather he wants to embrace me and say, “You are mine.” He does the same as in the Gospel, when he called Matthew, whom no one wanted to notice or speak to. Jesus alone looked at him with compassion and mercy. Today the Lord wants to do the same for us, saying, “Follow me and take refuge in my Heart.” “I know,” he says, “that your heart trembles for your family and for your future. I want to tell you that you are precious and unique. It is my desire to free you from the snares of sin and humiliation. I want to cover you with my love,” says the Lord.
In the Sacred Heart of Jesus, we find a safe place and the promises given to St. Margaret Mary: whoever venerates my Heart will not die without the sacraments, especially the sacrament of confession and Holy Communion.
Jesus Christ asked St. Margaret Mary that people should receive the Body of Christ as often as possible. This promise still speaks to us today, calling us to make reparation for sin through Holy Communion, especially on the First Friday of each month. In this practice we must not forget the sacrament of reconciliation, through which our hearts are washed by the blood and water poured out from the side of the Redeemer.
The Lord calls to us in the Gospel: “Come to me, all you who labour and are burdened, and I will give you rest.” Let us come often to Jesus Christ and to his Heart, so that we may find rest and the purification of our inner life. He is my shelter.
Sacred Heart of Jesus, have mercy on me. Amen.
(1 J 4, 7-16)
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli ktoś wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. My poznaliśmy i uwierzyliśmy miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
Najświętsze Serce Jezusa zaprasza nas, abyśmy wpatrywali się w Niego i doświadczali Jego miłości oraz współczucia. Pan pociąga nas, abyśmy spojrzeli w Jego Serce. On patrzy w moje serce, a ja zostaję poruszony, by spojrzeć w Jego Serce. Jego spojrzenie spotyka się z moim, i jestem zaproszony, aby spojrzeć w Jego oczy, ponieważ przez oczy możemy dostrzec wewnętrzne życie człowieka.
W oczach człowieka można często odczytać to, co kryje się wewnątrz. Jezus Chrystus zaprasza mnie, abym zanurzył się w Jego Sercu, aby otrzymać radość, pokój i ulgę dla mojego życia. On także pragnie wejść do mojego serca, uświęcić je i poznać to, co dzieje się w moim życiu.
Serce Jezusa jest pełne miłości do mnie, płonie współczuciem i oddaniem, pragnąc spalić ciężar moich grzechów. Jego Serce tęskni za mną niegasnącym płomieniem, bez wahania i bez zastrzeżeń, aby oczyścić i odnowić moje serce.
Jezus Chrystus powiedział do św. Małgorzaty Marii Alacoque w XVII wieku, że Jego Serce płonie miłością i jest miejscem zbawienia oraz schronienia. Później Pan powiedział coś podobnego do św. Faustyny: „Płomienie mojego miłosierdzia palą Mnie”. Te płomienie mają spalić nieczystość ludzkości. Bóg jest zawsze za nami, gotów oczyścić moje serce i spalić moją słabość w swoim Sercu. Taki właśnie jest Bóg.
W nabożeństwie do Najświętszego Serca Chrystusa odkrywamy jeszcze jedną prawdę: Pan chce spojrzeć w moje serce, pocieszyć mnie i rozproszyć ciemność mojego życia. Nie jest sędzią, który przychodzi potępić; nie oskarża, lecz raczej pragnie mnie objąć i powiedzieć: „Jesteś mój”. Czyni to samo, co w Ewangelii, gdy powołał Mateusza, którego nikt nie chciał zauważyć ani z nim rozmawiać. Sam Jezus spojrzał na niego ze współczuciem i miłosierdziem. Dzisiaj Pan chce uczynić to samo dla nas, mówiąc: „Pójdź za Mną i szukaj schronienia w moim Sercu”. „Wiem” — mówi — „że twoje serce drży o twoją rodzinę i o twoją przyszłość.
Chcę ci powiedzieć, że jesteś cenny i jedyny w swoim rodzaju. Pragnę uwolnić cię od sideł grzechu i upokorzenia. Chcę okryć cię moją miłością” — mówi Pan.
W Najświętszym Sercu Jezusa znajdujemy bezpieczne miejsce oraz obietnice dane św. Małgorzacie Marii: kto czci moje Serce, nie umrze bez sakramentów, szczególnie bez sakramentu spowiedzi i Komunii Świętej.
Jezus Chrystus prosił św. Małgorzatę Marię, aby ludzie jak najczęściej przyjmowali Ciało Chrystusa. Ta obietnica nadal przemawia do nas dzisiaj, wzywając nas do wynagradzania za grzech przez Komunię Świętą, szczególnie w pierwszy piątek każdego miesiąca. W tej praktyce nie możemy zapominać o sakramencie pojednania, przez który nasze serca są obmywane krwią i wodą wypływającymi z boku Odkupiciela.
Pan woła do nas w Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Przychodźmy często do Jezusa Chrystusa i do Jego Serca, abyśmy znajdowali odpocznienie i oczyszczenie naszego życia wewnętrznego. On jest moim schronieniem.
Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nade mną. Amen.
Add comment
Comments